Przed nami 80 kilometrów pod ostrą górę. W niecałe dwa dni planujemy zdobyć przełęcz Khargush (4344 m). Szutrowa droga, trawersująca zbocze niezliczonymi serpentynami, oferuje wspaniałe widoki, ale także wyciska z nas hektolitry potu. Pierwszy raz w życiu znajdziemy się na wysokości 4 tys. metrów, a ja doświadczę choroby wysokościowej.
Tadżykistan
Korytarz Wachański: Obchody dnia dziecka w pamirskiej szkole
Jesteśmy już drugi dzień w gościnie u Pani Bronisławy – Polki, mieszkającej od dawna w Pamirze. Dziś dzień dziecka – święto szczególnie ważne dla jej wnuków. Z zaciekawieniem udajemy się do lokalnej szkoły obejrzeć występy dzieciaków, a przy okazji skorzystać z niepowtarzalnej możliwości przyjrzenia się części życia Wachów od środka.
SAKWA PEŁNA KREDEK #7: Pani Bronisława
A więc szukacie naszej miejscowej Poliaczki, pacany? – dociekliwie dopytuje sprzedawczyni w niewielkim sklepie we Vrang. Na jej twarzy maluje się szeroki uśmiech z wyczuwalną nutą dumy. – Malczik, zaprowadź ich do domu Sławy – po chwili zwraca się do stojącego na ganku chłopca, który posłusznie oddala się w boczną uliczkę, zerkając przez ramię na nas, prowadzących załadowane rowery. A ja tłumaczę zdziwionemu Jankowi, że „pacany”, znaczy po rusku zwyczajnie – „chłopaki”.
SAKWA PEŁNA KREDEK #6 Korytarz Wachański – kraina odcięta od świata
Wkraczamy w zieloną dolinę rzeki Pandż, położoną po środku surowych gór niczym pustynna oaza wśród piasków. Znajdujemy się między wielkimi masywami górskimi a odciętą od świata częścią Afganistanu. Korytarz Wachański zaskakuje od pierwszego wejrzenia nie tylko zjawiskowymi krajobrazami, ale także tutejszą kulturą i… biedą. Odizolowana od reszty kraju ludność zachowała również swoje odrębne języki, niepodobne do siebie nawzajem.
Korytarz Wachański na rowerze: zaproszenie do pamirskiego domu
Wjeżdżamy w Korytarz Wachański. Otwartość i gościnność tutejszych ludzi już w pierwszych dniach przerosła nasze wyobrażenia. Otrzymaliśmy błyskawiczną pomoc od Pamirczyków w chwili, gdy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Zaproszono nas na nocleg do charakterystycznego, pamirskiego domu – mieliśmy okazję poznać wspaniałych ludzi i miejscową kulturę od środka. Słuchając tęsknych melodii, granych przez naszego gospodarza na gitarze, pomyślałem, że piękniej już być nie może.
SAKWA PEŁNA KREDEK #4 Witaj, Pamirze! Wsiadamy na rowery :)
Imponujący, niesamowity, niewyobrażalny, surowy i piękny – PAMIR. Dzikie i srogie góry Tadżykistanu, których najwyższe szczyty mają po 7 tysięcy metrów, stoją przed nami otworem. Dotarliśmy… rowery całe, my pełni emocji i werwy, gotowi na szutrowe podjazdy – pozostaje tylko założyć sakwy i ruszyć przed siebie. Wreszcie wsiadamy na rowery, przygodę czas zacząć!