Velo Dunajec – czy rzeczywiście ten małopolski szlak rowerowy jest tak ciekawy, widokowy i dobrze przygotowany, jak się mówi? Postanowiliśmy to sprawdzić w pewną ciepłą i słoneczną majówkę.
NOCOWANIE W
NAMIOCIE
To nic strasznego! Nasz uniwersalny poradnik wprowadza w temat krok po kroku.
WYPRAWA ROWEROWA
Jak się przygotować do wyprawy z sakwami? Co spakować, jak wyznaczyć trasę?
POLSKA NA WEEKEND
Nasze propozycje na aktywne zwiedzanie Polski.
Velo Dunajec – przez Pieniny na Podhale, wzdłuż jeziora Czorsztyńskiego
Uważana za jeden z najpiękniejszych rowerowych szlaków w Polsce. No bo co innego można powiedzieć o asfaltowej trasie, poprowadzonej niezależnie od ruchu samochodowego przez Beskidy, Gorce, Pieniny aż do podnóża Tatr? Jezioro Czchowskie, Czorsztyńskie i Rożnowskie, zamki, przełom rzeczny w sąsiedztwie Krościenka, Nowy Sącz i Nowy Targ – to tylko kilka wyjątkowo pięknych miejsc i ciekawych miast, które zobaczymy z perspektywy rowerowego siodełka.
W tym artykule przejedziemy szlak od początku do końca – czyli w naszym przypadku, kierując się na południe. Suma przewyższeń będzie wynosić ok. 1500 metrów na 237 kilometrach, ale… damy radę 🙂
Spis treści:
Wietrzychowice czy Tarnów?
Oficjalnie rowerowy szlak Velo Dunajec rozpoczyna się w Wietrzychowicach, 25 km na północ od Tarnowa. Kawałek dalej Dunajec wpada do Wisły, a my… jedziemy na południe. Dlaczego w górę rzeki?
Prozaicznie – bo pociągi tak nam podpasowały 🙂 Na Velo Dunajec zaplanowaliśmy 3 pełne dni – przyjechaliśmy z rowerami do Tarnowa, a wracać będziemy z Zakopanego. Odcinek do Tarnowa prowadzi wygodnym wałem, jest w zasadzie całkowicie płasko. Za Tarnowem wypadł nam pierwszy nocleg – koło Zbylitowskiej Góry jest sporo niezagospodarowanych łąk nad samą rzeką, gdzie bez trudu można rozbić namiot.
Ogólnie, jeśli dojeżdżacie na szlak pociągiem, polecamy uciąć trochę kilometrów i zacząć właśnie z Tarnowa. Piękne widoki jeszcze nadejdą – im dalej na południe, tym lepiej pod tym względem.
Jezioro Czchowskie
Pierwsze 30 kilometrów po noclegu „na rozruch” to jazda lokalnymi drogami lub wałem z niewielką ilością przewyższeń. W Zakliczynie jest MOR (Miejsce Obsługi Rowerzystów) z wiatą, mapą, ławkami i toaletą – takie punkty będą się pojawiać co jakiś czas na trasie.
Dojeżdżamy do jeziora Czchowskiego (samo miasteczko Czchów omijamy bokiem – jeśli macie czas, możecie tu wpaść zwiedzić ruiny zamku). Tu mamy dwie opcje – spore podjazdy przez wzgórza Ciężkowicko-Rożnowskiego Parku Krajobrazowego, albo przejazd zaporą wodną, 2 km ruchliwą krajówką do promu, którym przedostaniemy się na przeciwległy brzeg jeziora. Wybieramy drugą opcję – tym bardziej, że prom jest często kursujący i bezpłatny 🙂
W kierunku Nowego Sącza
Zaczyna się robić coraz bardziej widokowo – jednak do Nowego Sącza zostały nam jeszcze dwa solidne podjazdy. To ok. 30-kilometrowy odcinek, objeżdżający jezioro Rożnowskie – tzw. „brakujący” odcinek Velo Dunajec, gdzie oddalamy się nieco od rzeki, podążając lokalnymi drogami. Ruch jest niewielki, za to podjazdy wyciskają siódme poty 🙂
Objazd jeziora Rożnowskiego
Pierwszy z nich prowadzi do Gródka nad Dunajcem – na zjazdowym odcinku będziemy mieli piękne widoki na jezioro. Jak już zjedziemy do poziomu wody, warto zrobić krótki postój – Gródek to naprawdę pięknie położona miejscowość.
Drugi, nie mniejszy podjazd (ok. 200 m) prowadzi przez Przydonicę i Klimkówkę. Mozolnie, ale konsekwentnie – jakoś poszło. No i im wyżej, tym piękniejsze widoki! Zjeżdżamy wygodną, wąską drogą lokalną, wprost do Nowego Sącza – to doby punkt na zrobienie zakupów przed noclegiem, obiad, lub nocleg – jeśli ktoś potrzebuje.
Velo Dunajec w Pieninach
Śpimy kilkanaście kilometrów za Nowym Sączem – udało się znaleźć miejsce pod namiot nad samą rzeką. Zostało nam ze 30 kilometrów do najpiękniejszego (niestety, jednocześnie najbardziej zatłoczonego) odcinka Dunajca przez Pieniny.
Od Nowego Sącza po Tylmanową
Dolina się zwęża, a pagórki, które mijamy po obu stronach rzeki, stają się coraz wyższe. Jedziemy bardzo malowniczymi drogami lub ścieżkami wyłączonymi z ruchu samochodów, w zasadzie nad samą rzeką. To jeden z najpiękniejszych odcinków całego szlaku Velo Dunajec – tak subiektywnie. Robimy postój nad samą rzeką w jednym z barów i cieszymy się widokami i piękną pogodą.
Przełom Dunajca
Dojeżdżamy do Krościenka nad Dunajcem – tu ludzi już wyraźnie więcej, także na rowerach. Wiele osób wypożycza jednoślady na przejazd Przełomu Dunajca – najbardziej atrakcyjnego widokowo odcinka nad rzeką, przez środek Pienińskiego Parku Narodowego. Dawniej popularnego przede wszystkim ze względu na spływy tratwami – w majówkę rowerzystów jest zdecydowanie więcej.
Po drodze jest kilka widokowych miejsc i wiat z naprawdę wspaniałym widokiem. My zatrzymujemy się na końcu trasy po słowackiej stronie, w Czerwonym Klasztorze. Na sporej polanie z widokiem na Trzy Korony – najbardziej charakterystyczny szczyt Pienin.
Jezioro Czorsztyńskie
A w zasadzie powinniśmy napisać „zalew”, bo jezioro Czorsztyńskie to sztuczny zbiornik, powstały na spiętrzonych wodach Dunajca, między Niedzicą a Czorsztynem właśnie. Poza funkcją przeciwpowodziową i energetyczną, jest przeznaczony przede wszystkim rekreacji – można tu żeglować, uprawiać sporty wodne i – chyba przede wszystkim – jeździć na rowerze. Z widokami to na Pieniny, to na Tatry – w maju jeszcze dobrze ośnieżone.
Trasa Velo Dunajec tylko na chwilę łączy się z objazdową trasą Velo Czorsztyn, podążając dalej na zachód. My objeżdżamy zbiornik od południowej – bardziej górzystej, ale jednocześnie piękniejszej strony.
Szlak rowerowy Velo Czorsztyn - czy warto?
Oczywiście, że warto! Pełna pętla Velo Czorsztyn to ok. 36 kilometrów i ponad 300 metrów przewyższeń. Większość po południowej stronie (w tym słynny podjazd pod Falsztyn - widokowy, ale wyciskający siódme poty) - północna część jest już bardziej płaska i prowadzi wzdłuż lustra wody.
Zdecydowanie warto objechać Jezioro Czorsztyńskie, jednak w pogodne weekendy musicie liczyć się ze sporą ilością rowerzystów. Po drodze można sobie skrócić najtrudniejszy odcinek, biorąc prom z Czorsztyna do Niedzicy lub odwrotnie.
W drodze do Zakopanego
Została nam „ostatnia prosta”, choć ani prosta, ani płaska 😉 Po noclegu kilka kilometrów za zachodnim brzegiem jeziora podążamy przyjemnym asfaltem bezpośrednio wzdłuż rzeki. Jest malowniczo, Dunajec przyjemnie szemrze, a po naszej lewicy rozciąga się wysokie pasmo Tatr. Czy może być piękniej?
Od Nowego Targu przez Podhale
Może, bo od Nowego Targu zbliżamy się do najwyższych polskich gór jeszcze bardziej! Sam Nowy Targ nie jest dużym miastem, ale można tu zrobić przystanek na ładnym rynku – na kawę lub coś większego do zjedzenia. W tym mieście rozpoczyna się i kończy również rowerowa pętla wokół Tatr – nieco dłuższa i trudniejsza trasa, niż nasz Velo Dunajec.
W kierunku Zakopanego na chwilę się z nią łączymy, ale za Szaflarami jedziemy już raczej lokalnymi drogami o umiarkowanym ruchu, przecinając kilka razy ruchliwą Zakopiankę. Pniemy się konsekwentnie pod górę, w końcu zdobywając Zakopane!
Velo Dunajec – czy polecamy?
Szczerze? Na rowerach z sakwami trochę jeździmy, a tak pięknie poprowadzoną i dobrze oznaczoną trasą dawno nie jechaliśmy. Velo Dunajec wyciska z Małopolski to, co najlepsze – widoki na nowosądeckie wzgórza, strzeliście wyrastające Tatry, pienińskie Trzy Korony i – przede wszystkim – na Dunajec. Wiele kilometrów szlaku prowadzi bezpośrednio nad rzeką, niezależnie od ruchu samochodowego.
Nocowanie w namiocie wzdłuż szlaku
Obawialiśmy się, że może być problem ze znalezieniem miejsca – tymczasem nie było żadnego, nawet nad samą rzeką. Pierwszą noc spaliśmy tuż za Tarnowem, drugą za Nowym Sączem, trzecią kilka kilometrów przed Nowym Targiem, za każdym razem udawało się rozbić namiot nad rzeką. Jeśli tam się nie uda, szukajcie miejscówek w pobliskich lasach – będzie jeszcze łatwiej.
Dojazd i powrót
Velo Dunajec nie jest pętlą – najwygodniejszy wydaje się więc dojazd pociągiem. Jeśli planujecie podróż pociągiem PKP Intercity, kupcie bilety wcześniej (na majówkę kupiliśmy miesiąc przed) – rowerowych miejsc w pociągach nie ma za wiele. My zaczęliśmy z Tarnowa, gdzie dojechaliśmy z Warszawy z przesiadką w Krakowie. Wróciliśmy już bezpośrednio z Zakopanego.
Po drodze pociągiem można dojechać też do Nowego Sącza.
Oznakowanie i infrastruktura
Na bardzo wysokim poziomie! W zasadzie można jechać bez mapy – tabliczki ze szlakiem są częste i dobrze widoczne. Velo Dunajec prowadzi zwykle wydzieloną, bezpieczną ścieżką, rzadziej asfaltowymi drogami lokalnymi (jeśli już, to z niewielkim ruchem aut). Gorszy odcinek jest między Nowym Targiem a Zakopanem – ruch na drodze jest większy, a ścieżka zwykle niewydzielona. Ale to tylko niewielki procent całej, doskonale przygotowanej trasy.
Po drodze, co kilkanaście kilometrów znajdziecie MOR-y, gdzie można zrobić przerwę.

Pomóż nam współtworzyć to miejsce
Nasze plany podróżnicze na przyszłość sięgają znacznie dalej – możesz się z nimi zapoznać na naszym <a href="https://www.patronite.pl/gdzielosponiesie/description/" profilu Patronite i, jeśli chcesz, dołożyć od siebie skromną cegiełkę. Poznajmy się lepiej!
OSTATNIE ARTYKUŁY NA BLOGU
Velo Dunajec – 237 km rowerowej przygody
Sycylia wschodnia i zachodnia. 15 miejsc i atrakcji, które polecamy
Śląskie atrakcje – co polecamy na weekend?
Opolskie na weekend. 5 miejsc, które polecamy
Najpiękniejsze miejsca w Kazachstanie – gotowy plan na 14 dni
Bielizna Merino – jak się sprawdza na zimowych wyjazdach rowerowych?
Podróżnicze pomysły na prezent – 10 naszych propozycji
Wielka Pętla Ałmacka – 3 dni w kazachskich górach Tien-Szan